Przejdź do głównej zawartości

Promem do Ystad


 Miałam okazję wyruszyć w podróż do kraju Food Emperora. Do Państwa, które było tłem w "Sadze o Ludziach Lodu", "Księżniczki z lodu" i oczywiście "Millennium". Do samej Skanii! Ależ byłam podekscytowana! 
Wraz z Moim Kochanym Niedźwiedziem skorzystaliśmy z oferty linii Unity Line. Płynęliśmy ze Świnoujścia tak zwanym rejsem okrężnym, co sprowadzało się do tego, że w jedną stronę mieliśmy swoją kabinę, w czasie rozładunku i załadunku statku mogliśmy zwiedzić Ystad i z powrotem wracaliśmy do domu, w tej samej kabinie. Innym słowem statek robił rundkę. Inni ciężko pracowali, a ja... zdążyłam wypić lampkę wina (może dwie) i usnąć przed złapaniem choroby morskiej. 
W czasie rejsu okrężnego wraz z biletami dostaje się bony na kolację, powitalnego drinka,  na śniadanie, obiad i kawę z ciasteczkiem. Jedzenie jest obłędne! 
halibut z ziemniaczkiem i surówką
[zdjęcie robione komórką]

Nie da się ukryć, że spędza się więcej czasu na statku w czasie wyprawy więc polecam się zastanowić, czy warto? Jak dla mnie jak najbardziej, ponieważ dzięki takiej krótkiej wycieczce byłam wstanie określić, czy mam chorobę morską, czy nie? Na przyszłość już wiem, że wycieczki promem jak najbardziej!


Jak widać dalej pstrykane z komórki

Samo Ystad jest przepiękne! Malownicze i takie spokojne. Domy w większości zadbane i o pięknych kolorach, są przeplatane z domami w stylu szachulcowym ze średniowiecznej zabudowy z XV i XVI wieku! Przechadzając się wąskimi uliczkami z MKN miałam wrażenie, że jesteśmy cofnięci w czasie i dane nam jest uczestniczyć w spacerze sprzed kilkuset lat. 








Jedyne co mi się nie podobało, to krótka, zbyt krótka wizyta. Nie mieliśmy okazji aby zobaczyć najstarsze zabytki tego przepięknie cichego miasta. Ani okolic: Malowniczego zamku Marsvinsholm ani Kręgów kamiennych Ales Stenar.  Trzeba niestety się przygotować na możliwość sporego opóźnienia przez sztorm. I tu chciałabym pochwalić Unity Line za pełen profesjonalizm, bo od dotarcia na terminal byliśmy ostrzegani przed niepogodą i możliwością opóźnienia. Do samego też wejścia na prom mogliśmy odebrać 100% zapłaconej kwoty.  Chapeus bas. 

Co na pamiątkę? Zależy jakie ma się fundusze ;) ja cóż... kiedy ma się w głowie, że wszystko do jedzenie zapewnione jest na promie i prowiantu kupować nie trzeba to... te 150 zł wydane w kawiarni na dwie kawy i dwa ciastka nie są już takie przerażające. ... Tak tam jest drogo! 
Najpyszniejsze ciastka jakie jadłam w Skanii!

 Jak nie wiadomo co kupić. To słodycze na pamiątkę zawsze będą dobre :)

 Ciasteczka  Ballerina za jedyne 12 zł dwie sztuki. Polecam, przepyszne!
 Kawa sypana Zoega. Podobno dobra jeszcze nie miałam okazji pić. Jedyne 30 zł. Już tak sensownie z ceną.
 Picie. Wg MKN smakuje jak dr Peeper. Wg mnie tylko bąbelki się zgadzają. Ciekawy, nieporównywalny smak. Jedyne 6 zł za 250 ml.
 Albo z lukrecji, albo z anyżu. Pewnie nigdy się nie dowiem, bo nie lubię. Zwykła paczka jak inne żelki. Na pewno droższe od Haribo.
 Małe pianki do kawy. Jeszcze nie otwierałam tak mi szkoda ich zacząć ( co się wiąże ze skończeniem) :D
 Czekolada Marabou. Typowo szwedzka czekolada. 10 zł
Dużo żelek. jedna 3 zł i to w dwupaku. Dilusia była przekonana, że to dla niej smakoszka!

Czy warto? Warto! Jak masz ochotę odciąć się od pędu i wyścigu szczurów. Kiedy już nie wiesz gdzie ręce włożyć, płyń do Ystad!

 Wiosna we Szwecji już 15 stycznia!

 Jeszcze we Szwecji...
..., a później w Świnoujściu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego czytam blogi?

Te nieme pytanie gości w oczach moich znajomych. Niczym szybki błysk, ułamek sekundy i natychmiastowa zmiana tematu. Doprowadzam do takiej mini scenki, za każdym razem kiedy opowiadam ciekawostkę, lub przytaczając punkt widzenia blogera. Na co dzień spotykam się z pobłażliwym przyzwoleniem na moje fanaberie, a niekiedy mam wrażenie, że co poniektórzy mają nadzieję, iż moja fascynacja blogerami minie. Otóż nie. Nie minie. Warto czytać blogi, bo w blogosferze są: ·        ogrom szybkich/tanich/łatwych przepisów, ·        mnóstwo propozycji aktywności fizycznej, a także prawdziwe historię „jak się ruszyć z kanapy”, albo „jak przebiec 10 km nigdy nie biegając”, ·        blogerki, które mają podobny gust do mojego i dlatego chętniej sięgnę po to, co blogerka zaproponuje, niż to, co reklamują w telewizji, ·        inne spojrzenia na różne kwestie niż...