Te nieme pytanie gości w oczach moich znajomych. Niczym szybki błysk, ułamek sekundy i natychmiastowa zmiana tematu. Doprowadzam do takiej mini scenki, za każdym razem kiedy opowiadam ciekawostkę, lub przytaczając punkt widzenia blogera. Na co dzień spotykam się z pobłażliwym przyzwoleniem na moje fanaberie, a niekiedy mam wrażenie, że co poniektórzy mają nadzieję, iż moja fascynacja blogerami minie. Otóż nie. Nie minie. Warto czytać blogi, bo w blogosferze są: · ogrom szybkich/tanich/łatwych przepisów, · mnóstwo propozycji aktywności fizycznej, a także prawdziwe historię „jak się ruszyć z kanapy”, albo „jak przebiec 10 km nigdy nie biegając”, · blogerki, które mają podobny gust do mojego i dlatego chętniej sięgnę po to, co blogerka zaproponuje, niż to, co reklamują w telewizji, · inne spojrzenia na różne kwestie niż...
Miałam okazję wyruszyć w podróż do kraju Food Emperora. Do Państwa, które było tłem w "Sadze o Ludziach Lodu", "Księżniczki z lodu" i oczywiście "Millennium". Do samej Skanii! Ależ byłam podekscytowana! Wraz z Moim Kochanym Niedźwiedziem skorzystaliśmy z oferty linii Unity Line. Płynęliśmy ze Świnoujścia tak zwanym rejsem okrężnym, co sprowadzało się do tego, że w jedną stronę mieliśmy swoją kabinę, w czasie rozładunku i załadunku statku mogliśmy zwiedzić Ystad i z powrotem wracaliśmy do domu, w tej samej kabinie. Innym słowem statek robił rundkę. Inni ciężko pracowali, a ja... zdążyłam wypić lampkę wina (może dwie) i usnąć przed złapaniem choroby morskiej. W czasie rejsu okrężnego wraz z biletami dostaje się bony na kolację, powitalnego drinka, na śniadanie, obiad i kawę z ciasteczkiem. Jedzenie jest obłędne! halibut z ziemniaczkiem i surówką [zdjęcie robione komórką] Nie da się ukryć, że spędza się więcej czasu na statku w czasi...